Preikestolen to nie jest wędrówka, to jest kolejka
Wyszedłem z parkingu o 10:30, w co szczerze wierzyłem, że jest rozsądną porą. Nie start pod budzik, ale i nie leniwe wstawanie — sensowne, wakacyjne 10:30. Jeśli chcesz konkretnych liczb dotyczących dystansu i przewyższenia, rozkład czasu trasy zajmuje się tym solidnie. Ja chcę porozmawiać o tym, co dzieje się z tą liczbą, gdy kilkaset innych osób wybierze to samo okno czasowe co ty.
Ostatnie 800 metrów to już nie jest szlak
Przez pierwsze kilka kilometrów Preikestolen zachowuje się jak zwykła wędrówka. Jest w tym pewien rytm — kamienne stopnie, kawałek pomostu, jezioro, podejście przed ostatnią platformą. Potem, gdzieś na ostatnim odcinku przed otwarciem się skały, szlak się zwęża i chodzenie przestaje być chodzeniem. Staje się staniem, przesuwaniem się o metr, kolejnym staniem. Chodziłem po zatłoczonych miejscach wcześniej. Nigdy jeszcze nie stałem w kolejce do góry.
To jest ta część, której nie widać na profilu odległości i przewyższenia: wąskie gardło nie jest funkcją terenu, jest funkcją liczby osób wtłoczonych w te same 200 metrów wąskiej ścieżki o tej samej godzinie. Na papierze wędrówka to 8 km w obie strony. W praktyce, w południe w lipcu, to 8 km z wbudowanym korkiem.
Wciśnięty między dwie grupy z rejsu
Chcę być precyzyjny co do tego, co się właściwie wydarzyło, bo łatwo zaokrąglić to do niejasnej skargi na turystów. A wydarzyło się to: gdzieś za połową trasy znalazłem się bezpośrednio za prowadzoną grupą w jednakowych identyfikatorach, poruszającą się w tempie jej najwolniejszego uczestnika, bez żadnej możliwości wyprzedzenia na wąskim odcinku. Za mną, w ciągu kilku minut, druga grupa całkowicie zamknęła lukę. Przez większą część dwudziestu minut nie szedłem na wędrówkę. Byłem częścią kolejki z widokiem.
Na tym szlaku nie ma żadnej dyscypliny ruchu. Żadnej zasady wyprzedzania, żadnych znaków mówiących szybszym wędrowcom, żeby trzymali się prawej strony, żadnego dyżurnego zarządzającego ruchem w wąskich gardłach. Preikestolen odwiedza rocznie rzędu 300 000 osób, wszystkie przeprowadzane przez pojedynczy szlak o jednej szerokości, a w sezonie szczytowym znacząca część z nich przybywa w tym samym trzygodzinnym oknie. Nikt tego okna nie zaprojektował. To po prostu efekt tego, że statki dobijają rano, autokary jeżdżą według standardowych slotów wycieczek lądowych, a wszyscy zatrzymani w Stavanger budzą się, jedzą śniadanie i wyjeżdżają o cywilizowanej porze — mniej więcej tej samej cywilizowanej porze, co wszyscy inni.
Jeśli pomysł dzielenia wąskiej półki skalnej z grupą zorganizowaną cię nie kusi, warto rozejrzeć się za trasami, które całkowicie omijają tłum. Rejs statkiem zabiera cię blisko podstawy ściany fiordu bez stawiania stopy na szlaku — jedną z opcji jest
rejs z Forsand, który płynie pod platformą po wodzie
, co przynajmniej usuwa jeden kierunek ruchu pieszego z twojego dnia, nawet jeśli nie stawia cię na szczycie.
Pogoda to zły punkt odniesienia do planowania
Niemal każda rada dotycząca Preikestolen skupia się na niebie: sprawdź prognozę, unikaj deszczu, poczekaj na pogodny dzień. Rozumiem dlaczego — nikt nie chce mgły tam, gdzie widok jest całym sensem wycieczki. Ale pogoda okazała się niemal nieistotna dla tego, jak zatłoczona faktycznie była moja wędrówka. Dzień, w którym zostałem wciśnięty między dwie grupy, był, jeśli już, wyjątkowo dobrą pogodą: ciepło, sucho, widoczność na kilometry we wszystkich kierunkach. To nie przypadek. Pogodne dni ściągają więcej ludzi, nie mniej, bo każdy, kto się wahał, decyduje, że dziś jest ten dzień.
To, co naprawdę decyduje, czy twoja wędrówka będzie wędrówką czy kolejką, to zmienna, o której prawie nikt nie myśli przy planowaniu: twoja godzina startu względem godziny startu tłumu. Wyjdź przed 8:00, a znajdziesz się na szlaku z porannymi ptaszkami i garstką poważnych wędrowców, poruszając się we własnym tempie, z platformą przeważnie tylko dla siebie po dotarciu na miejsce.
Wyjdź po 15:00 w środku lata, gdy dnia jest jeszcze dużo, i uzyskasz podobny efekt w drodze powrotnej, mijając znacznie mniej osób idących w górę. Wyjdź o 10:30, myśląc, że rozsądnie rozłożyłeś różnicę, a wejdziesz prosto w środek fali. Jest przydatne zestawienie, kiedy szlak jest naprawdę spokojny, jeśli wolisz konkrety zamiast mojego jednego złego poranka.
„Po prostu unikaj sierpnia” nie jest takim rozwiązaniem, za jakie ludzie je uważają
Przeczytałem standardową radę przed wyjazdem: unikaj sierpnia, szczytu norweskich i europejskich wakacji letnich, a będzie dobrze. Nie jest to niesłuszne — sierpień jest średnio bardziej zatłoczony niż czerwiec — ale to zła oś do optymalizacji. Moja wędrówka nie odbyła się w sierpniu. Południowe wąskie gardło, w którym utknąłem, nie ma nic wspólnego z tym, jaki jest miesiąc, a wszystko z tym, jaka jest godzina.
Statki wycieczkowe dobijają do brzegu rano codziennie przez cały sezon letni, autokary jeżdżą według codziennych slotów odjazdów, a goście hoteli w całym Stavanger mają zwyczaj jeść śniadanie i wyruszać w mniej więcej tym samym dwugodzinnym oknie, każdego dnia, w tygodniu czy w weekend, od czerwca do sierpnia. Szczyt między 11:00 a 15:00 nie jest zjawiskiem miesięcznym. Jest dobowym i resetuje się każdego ranka, niezależnie od tego, co mówi kalendarz.
Jeśli wolisz nie ryzykować samodzielnego wyznaczania godziny startu, przewodnik, który przeszedł ten szlak setki różnych poranków, wie dokładnie, w jakim oknie wyjść — to prawdziwa wartość wyprawy z kimś, kto robi to codziennie, jak
wędrówka z przewodnikiem, która dopasowuje podejście do tłumu, a nie do sztywnego slotu wyjścia
. Nie eliminuje to innych osób na szlaku, ale oznacza, że ktoś inny liczy godziny zamiast ciebie zgadującego o 10:30, tak jak ja.
Co zrobiłbym inaczej
Wracając do tego wspomnieniami, moim błędem nie była sama wędrówka, pogoda, ani nawet dzień tygodnia — było to założenie, że start w środku poranka to rozsądny kompromis między „za wcześnie, żeby się cieszyć” a „za późno, żeby uniknąć tłumu”. Taki kompromis nie istnieje na tym szlaku latem. Jest wczesne okno, jest późne okno i jest długi, zatłoczony środek, który pochłania każdego, kto dzieli różnicę tak jak ja.
Następnym razem albo byłbym przy początku szlaku przed ósmą, albo w ogóle pominąłbym wejście na szczyt platformy i zobaczyłbym skałę od dołu, z wody, gdzie nie ma kolejki, bo nie ma wspólnego szlaku — coś w rodzaju
połączonego rejsu i wędrówki, który pozwala oglądać Preikestolen z fiordu przed lub po godzinach szczytu
pasowałoby do tego poranka znacznie lepiej niż wędrówka, którą faktycznie odbyłem.
Aby zobaczyć, jak wygląda mądra dwudniowa wersja tego wyjazdu, dwudniowy plan Stavanger i Preikestolen uwzględnia kwestię czasu od samego początku, zamiast zostawiać ją przypadkowi. A jeśli rozważasz wędrówkę kontra rejs w ogóle, porównanie rejsu po Lysefjordzie z safari RIB warto przeczytać, zanim zdecydujesz się stanąć na platformie w ogóle — bo stanie na niej, o złej godzinie, to dokładnie to, co zamieniło moją wędrówkę w kolejkę.
Po informacje o parkingu, autobusach i o tym, jak system wahadłowy dostarcza ludzi na szlak w wyznaczonych odstępach, zobacz przewodnik po autobusie wahadłowym, zestawienie kosztów parkingu oraz, jeśli nie masz samochodu, jak dotrzeć na Preikestolen bez auta. Żadna z tych stron nie powie ci, jak naprawdę czuje się kolejka o 11:15 pewnego pogodnego lipcowego poranka — od tego jest właśnie ten tekst.
Godziny na Preikestolen: pytania, które sam bym sobie zadał
O której naprawdę powinienem wyjść, żeby uniknąć tłumów na Preikestolen?
Przed 8:00 lub po 15:00. Cokolwiek pomiędzy, w pogodny letni dzień, wrzuca cię w tę samą wolno posuwającą się kolejkę, o której tu piszę — bez względu na to, jak rozsądna wydaje ci się godzina 10:30.
Czy wędrówka w dzień powszedni zamiast w weekend pomaga?
Ledwie trochę. Południowy szczyt wynika z rozkładów statków wycieczkowych i autokarów, które kursują codziennie przez całe lato, a nie z lokalnych nawyków weekendowych.
Czy tłok jest wyraźnie większy akurat w sierpniu?
Sierpień jest średnio bardziej zatłoczony, ale to samo wąskie gardło między 11:00 a 15:00 pojawia się też w czerwcu i lipcu. Traktowanie sierpnia jako jedynego miesiąca do unikania pomija dobowy wzorzec.
Czy zła pogoda naprawdę przerzedza kolejkę?
Trochę, ale mniej, niż się ludziom wydaje. Wielu turystów idzie w górę mimo mżawki, żeby móc powiedzieć, że tam byli — a szlak i tak był zatłoczony za jedynym razem, gdy szedłem pod w pełni bezchmurnym niebem.
Jak długi jest odcinek wąskiego gardła przy platformie?
Z mojego doświadczenia to mniej więcej ostatnie 800 metrów przed skałą, gdzie szlak się zwęża i wszyscy zbiegają się z obu kierunków naraz.
Czy rozkład statków wycieczkowych wpływa na tłumy?
Bezpośrednio. Statki dobijają do brzegu rano, a ich wycieczki lądowe uderzają na szlak falą — to właśnie mnie okrążyło z obu stron podczas mojej wędrówki.
Jeśli wolisz, żeby ktoś inny martwił się o wybór godziny, pełny przewodnik po warunkach na szlaku po deszczu, notatki o wędrówce z dziećmi oraz wersja wędrówki w deszczu uzupełniają praktyczną stronę tematu. Jeśli jednak chodzi o sam tłum, jest tak naprawdę tylko jedno rozwiązanie i nie jest nim prognoza pogody — jest nim zegar. Zobacz też jak naprawdę wygląda dzień statku wycieczkowego z perspektywy szlaku, a jeśli wolisz połączyć wędrówkę z rejsem, opcję łączącą wędrówkę z rejsem.
tours.Opinion
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


