Prawo powszechnego dostępu i jego granice
Nie dowiedziałem się o allemannsretten z tabliczki, ulotki ani hali przylotów na lotnisku Sola. Dowiedziałem się o tym od mężczyzny po sześćdziesiątce imieniem Tor, który zastał mnie, jak pewnego lipcowego wieczoru rozbijałem jednoosobowy namiot na trawiastej półce nad Lysefjord, gdzieś za miejscem, gdzie szlak się przerzedza i jednodniowi turyści zmierzający na Preikestolen zawracają.
Nie był zaniepokojony. Był ciekawy, w ten specyficzny sposób, w jaki Norwegowie stają się ciekawi obcokrajowców robiących coś typowo norweskiego, nie do końca zdając sobie z tego sprawę. “Wiesz, że możesz to po prostu zrobić” — powiedział, wskazując na moje śledzie namiotowe — “ale zdziwiło mnie, że o tym wiedziałeś.” Powiedział mi, że sam biwakował na tym samym skrawku ziemi jako nastolatek, dekady przed tym, zanim któryś z nas tam stanął, i że nikt nigdy nie musiał nikogo o pozwolenie pytać. Ta rozmowa jest powodem, dla którego powstała ta strona.
Co naprawdę daje allemannsretten
Allemannsretten — prawo powszechnego dostępu — to jeden z naprawdę rzadkich elementów infrastruktury we współczesnej Europie, który sprawia, że coś staje się bardziej wolne im dłużej się z tego korzysta, a nie mniej. W większości krajów kontynentu spędzenie nocy pod gołym niebem w pobliżu malowniczego zbiornika wodnego oznacza opłatę za pole namiotowe, system rezerwacji albo strażnika z formularzem. Wzdłuż fiordów Ryfylke i wzgórz za Stavanger może to oznaczać nic z tego.
Konkretnie, to prawo pozwala:
- Chodzić, jeździć na nartach lub rowerem po niekultywowanej ziemi — lasach, wrzosowiskach, górach, większości wybrzeża — bez pytania kogokolwiek o zgodę.
- Zbierać jagody, grzyby i dzikie kwiaty na własny użytek, wszędzie tam, gdzie rosną na tej samej niekultywowanej ziemi.
- Rozbić namiot na maksymalnie dwie noce w jednym miejscu, za darmo, bez żadnej rezerwacji, o ile zachowuje się rozsądny dystans od zamieszkanego domu lub chaty.
Ten ostatni punkt zaskoczył Tora u mnie i to on zaskakuje większość odwiedzających Norwegię, kiedy usłyszą go wprost. Jednodniowy wycieczka z przewodnikiem istnieje właśnie dlatego, że większość ludzi przyjeżdża, nie wiedząc, że mają to wszystko do dyspozycji — zobacz nasze porównanie wycieczek pieszych z przewodnikiem i samodzielnych, jeśli wahasz się między tymi dwiema opcjami. Ale znajomość samej zasady to tylko połowa obrazu, i to ta połowa, która pojawia się w artykułach podróżniczych znacznie częściej niż ta druga.
Ograniczenia, których nie ma na pocztówce
Oto część tamtej wieczornej rozmowy, którą pamiętam najlepiej. Tor nie tylko wytłumaczył, co wolno mi było robić — poświęcił więcej czasu na wyjaśnienie, czego to prawo nie obejmuje, bo wyraźnie widział wcześniej, jak inni odwiedzający się na tym potykali.
Allemannsretten nie dotyczy ziemi kultywowanej. Łąka koszona pod siano, obsadzony ogród, ogrodzone podwórko wokół czyjegoś domu — nic z tego nie jest “naturą” w sensie prawnym, choćby wyglądało otwarcie i niekultywowanie z drogi prowadzącej do Forsand czy Jørpeland. Zwykle można przejść wyraźnie wytyczoną ścieżką przez pole uprawne bez wyrządzania szkody, ale nie można na nim biwakować, a już z pewnością nie można traktować pola rolnika jako własnego skrawka Norwegii na noc.
To prawo nie pozwala też zbliżyć się do domu bliżej niż mniej więcej 150 metrów, jeśli jest on zamieszkany. To nie jest sugestia, lecz rzeczywista granica wyznaczona przez prawo. Wzdłuż tętniącej życiem społeczności fiordowej, gdzie domy, szopy na łodzie i chaty letniskowe kryją się w zatoczkach wyglądających z pokładu łodzi na niezamieszkane, ta odległość ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Jeśli widzisz pranie na sznurku albo światło w oknie, prawie na pewno jesteś za blisko.
Ogień to zupełnie osobna kategoria. Norwegia zakazuje otwartego ognia w lasach i w ich pobliżu oraz w pobliżu innej roślinności od 15 kwietnia do 15 września, kropka, niezależnie od allemannsretten — ryzyko pożaru w suchym sezonie na wzgórzach Rogaland przeważa nad tradycją. Poza tym okresem nadal obowiązuje zdrowy rozsądek co do kierunku wiatru i suchości podłoża.
Gdzie prawo powszechnego dostępu nie ma nic do powiedzenia
Najważniejsze zdanie, jakie Tor powiedział tamtego wieczoru, i to, o czym myślę za każdym razem, gdy czytam wątek komentarzy bagatelizujący Kjeragbolten, brzmiało: “Góra nie wie, że wolno ci tam być.” Allemannsretten to ramy prawne i społeczne dotyczące własności ziemi i dostępu do niej. Nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, czy szlak jest niebezpieczny.
Kjeragbolten tkwi zaklinowany w szczelinie skalnej mniej więcej 984 metry nad fiordem, dostępny szlakiem z trzema odcinkami z łańcuchami, mocno eksponowanymi, który pochłonął już ludzkie życia. Legalne prawo, by tam wejść, niczego nie zmienia w kwestii ekspozycji na tych odcinkach — zobacz, jak Kjeragbolten naprawdę wypada w porównaniu z Preikestolen, zanim zdecydujesz, które z nich, jeśli w ogóle, pasuje do twojej podróży, i przeczytaj uczciwą odpowiedź na pytanie, czy warto stanąć na samym głazie.
Preikestolen podobnie nie ma żadnej barierki przy 604-metrowym urwisku, mimo że odwiedza go rocznie około 300 000 osób; tłum nie sprawia, że krawędź staje się bezpieczniejsza, a bezpłatne prawo wejścia tam również tego nie zmienia.
Jeśli wolisz, by ktoś inny zarządzał ekspozycją i wyznaczaniem trasy, oba klify są dostępne w formie wycieczek z przewodnikiem:
wymagająca wędrówka na Kjeragbolten ze Stavanger
oraz
wędrówka na Kjerag z przewodnikiem i transportem
stawiają doświadczonego lokalnego przewodnika przed tobą na odcinkach z łańcuchami. Jeśli klify w ogóle nie są dla ciebie,
rejs po Lysefjord połączony z wędrówką na Preikestolen
pozwala zobaczyć to samo urwisko od strony wody, co jest na swój sposób równie onieśmielające.
Ta sama logika dotyczy drogi do Lysebotn prowadzącej do początku szlaku na Kjerag w Øygardstølen: zamyka się ona na zimę i żadne legalne prawo dostępu do otaczającej ziemi jej nie otworzy. Sprawdź, co dokładnie jest zamknięte na Preikestolen i Kjerag zimą, zanim zbudujesz plan podróży poza sezonem wokół jednego z tych miejsc.
Co powiedziałbym komuś przed pierwszą nocą pod gołym niebem
Jeśli masz zapamiętać jedną rzecz z wieczoru, o którym myślę jeszcze lata później, niech będzie to: allemannsretten jest realne, hojne i to jeden z najlepszych powodów, by zbudować podróż zawierającą noc lub dwie spędzone naprawdę w pobliżu Lysefjord, zamiast tylko przejeżdżać przez ten obszar autokarem. Dla dłuższego planu, który właściwie wykorzystuje tę wolność, trzy dni odkrywania Lysefjord od strony wody lub samotna trasa piesza wokół Stavanger opierają się na nocach spędzonych na zewnątrz, a nie w hotelu.
Ale to prawo dotyczy ziemi, a nie zawieszenia zdrowego rozsądku. Rozbijaj namiot z dala od domów i pól, unikaj ognisk w suchych miesiącach i traktuj każdy znak ostrzegawczy przy krawędzi klifu tak, jakby prawo nie miało z tym nic wspólnego — bo nie ma. Pełniejszą listę kontrolną dotyczącą odległości, śmieci i tego, co liczy się jako ziemia kultywowana, a co otwarta, znajdziesz w naszej sekcji porad podróżniczych, która celowo obejmuje szczegóły praktyczne, jakich ta strona nie próbuje zastąpić. Zabierz też odpowiedni sprzęt; zobacz, co spakować na wędrówki w Rogalandzie, zanim zdecydujesz się na noc na zewnątrz.
Torze, jeśli kiedyś to przeczytasz: przesunąłem namiot dziesięć metrów dalej od wody następnego ranka, dokładnie tak, jak sugerowałeś. I tak było lepsze miejsce.
tours.Planning
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


